18.IX.
Gminna Biblioteka zorganizowała spotkanie autorskie dla Przedszkolaków.
Z okazji Dnia Przedszkolaka (20.09.) Gminna Biblioteka publiczna zorganizowała dla Przedszkolaków naszej Gminy spotkanie z Anną Wierzbicką – mieszkanką Lubomi i autorką książek dla dzieci :
„Iga i magiczny las miłości” oraz
„Iga i jej pierwsze wakacje”
Autorka, w wywiadzie z radiem mówi:
„Mieszkam w Lubomi, ale pochodzę z Raciborza. Jestem mamą, która zawsze wierzyła, że dziecięca wyobraźnia potrafi przenosić w niezwykłe światy. To miłość do zwierząt, magia codziennych czułych chwil oraz moja mała córeczka o wielkim sercu zainspirowały mnie do stworzenia tej wyjątkowej bajki która miała swój debiut pod koniec czerwca. W planach mam wydanie kolejnych części przygód Igi.
W „Magicznym Lesie Miłości” mała Iga i jej wierni psi przyjaciele — Hera i Charlie — spotykają smutnego jednorożca-strażnika . Aby uratować jego świat przed zapomnieniem, muszą wyruszyć w podróż pełną emocji, przygód i… miłości. Bo to właśnie ona — ta prawdziwa, między ludźmi a zwierzętami — jest największą magią ze wszystkich. To bajka z przesłaniem — dla dzieci, które kochają zwierzęta, i dorosłych, którzy wierzą, że miłość zmienia świat
Książkę można kupić na stronie ridero.pl lub bezpośrednio u autorki.
Przedszkolaki z grup: Kaczuszki, Niedźwiadki i Krasnoludki odwiedziły Gminną Bibliotekę Publiczną w Lubomi, gdzie czekała na nie wyjątkowa niespodzianka – spotkanie z Anną Wierzbicką, autorką książek dla dzieci.
Dzieci z ogromnym zaciekawieniem wysłuchały fragmentu bajki „Iga i Magiczny Las Miłości”, a następnie miały okazję pokolorować ilustracje przedstawiające bohaterów tej niezwykłej opowieści. Autorka opowiedziała również, jak powstaje książka – od pomysłu aż po gotowy egzemplarz, który trafia do biblioteki i rąk czytelników.
Na zakończenie dzieci z uśmiechem i wdzięcznością wręczyły autorce drobne upominki oraz pięknie podziękowały za wspólnie spędzony czas.
To było inspirujące i pełne magii spotkanie, które na długo pozostanie w pamięci naszych przedszkolaków!
Z tą samą misją udałyśmy się z autorką do pobliskiego Przedszkola w Syryni, aby dzieci z grupy Pszczółek i Sówek miały możliwość również poznać Panią Anię, wysłuchać o czym są jej książeczki oraz jak trwa cały proces tworzenia książki.
Nasza Biblioteka wspiera lokalnych autorów książek, współpracuje z nimi, tym samym pomaga w promocji nowej książki i dba o krzewienie czytelnictwa w Gminie.
13.X. Odwiedziny Filii w Syryni.
W poniedziałkowy poranek uczniowie Klas Pierwszych Szkoły Podstawowej z SYRYNI wraz z wychowawcami wybrali się na spacer do naszej Filii Bibliotecznej, która mieści się w Syryni. Niektórzy już znają to miejsce, inni poznali: wnętrze biblioteki, katalog książek, program komputerowy niezbędny w pracy bibliotekarza, zbiór książek, które mogą wypożyczyć. Dowiedzieli się na czym polega praca bibliotekarza, na czym polega praca w programie komputerowym – LIBRA, Pani Magda – bibliotekarka naszej Filii przeczytała również uczniom wiersz J. Huszczy „Skarga książki”, aby każdy zapamiętał, że o książki trzeba dbać, nie niszczyć i nie pisać w nich, aby służyły innym.
NOC BIBLIOTEK 2025
11. wydanie ogólnopolskiej Nocy Bibliotek w 2025 roku odbyło się pod hasłem „Do dzieła!”. Noc Bibliotek to wielkie święto bibliotek i czytania – ogólnopolska akcja w niekonwencjonalny sposób zachęcająca do korzystania z zasobów bibliotek jako najbardziej otwartych i dostępnych instytucji kultury z ofertą dla osób w każdym wieku, miejsc wspólnych, łączących ludzi, lokalnych centrów żywej kultury i edukacji.
Biblioteki w całej Polsce przy wsparciu – promocyjnym i merytorycznym – organizatorów, przygotowują dla czytelników specjalne wydarzenia.
Nasza Biblioteka przygotowała spotkanie z podróżnikami dla młodzieży 8 klasy Szkoły Podstawowej z Lubomi oraz spotkanie autorskie dla dorosłych z Łukaszem Schubertem – autorem książki „Jo Ci przaja”.
16.X.
Spotkanie z podróżnikami – Mariuszem Łapińskim i Magdaleną Gumowską.
MARIUSZ ŁAPIŃSKI – Ukryta pod maską powagi dusza towarzystwa. Z wykształcenia polonista, twardo jednak stąpa po ziemi. Kopalnia wiedzy i anegdotek, którymi z przyjemnością się dzieli. Stanowczy i uparty, chyba że w sprawę zamieszane są szczeniaczki. Po tym jak własnymi siłami pozbył się ofidiofobii uważa, że nic nie jest niemożliwe. Od wczesnego dzieciństwa z nosem w książkach. Od lat z plecakiem w podróży. Owocem połączenia tych dwóch pasji są książki: “Jak nie dać się zjeść Australii”, „Zwrotnik Dzioborożca” oraz „Kiwipedia, czyli Nowa Zelandia przybliżona”.
Podczas podróży docenia: – dziką przyrodę, aktywny wypoczynek, historię i zabytki, kulturę i tradycje, święta i festiwale, nietypowe wyzwania.
MAGDALENA GUMOWSKA – Uosobienie radości. Bardzo ekspresyjna i gadatliwa. Twardy charakter szlifowany na lodowisku podczas treningów hokeja o dziwo idzie w parze z opiekuńczą naturą. Jej zorganizowany umysł ścisły chętnie porzuci nawet najbardziej dopięte plany, aby wziąć udział w dyskusji na temat jednej z dwóch największych pasji: optometrii lub kosmosu. Od niedawna hobbystycznie zajmuje się składem i łamaniem książek (w tym „Zwrotnika Dzioborożca” i „Kiwipedii”). W chaosie dnia codziennego wyjątkowo ceni sobie chwile wyciszenia i samotności. Ma naturalne szczęście. Podczas podróży docenia: dziką przyrodę, geografię i klimat, kulinaria, zakupy lokalnych pamiątek, aktywny wypoczynek, odrobinę luksusu.
KSIĄŻKA „Jak nie dać się zjeść Australii”, której autorem jest Mariusz Łapiński zabierze czytelnika w krainę kangurów od środka nie ruszając się z domu, będzie można zaczerpnąć słońca i pozytywnej energii, zapomnieć o troskach codzienności i sprawdzić, czy rzeczywiście Australia jest tak niebezpieczna jak mówią.
„Jak nie dać się zjeść Australii” to książka przygodowo-podróżnicza, która zabierze każdego czytelnika w podróż dookoła kontynentu.
Oprócz tego w tej bogato ilustrowanej książce :
offroad na plaży, szukanie złota, wspinaczka na Uluru, rdzenni mieszkańcy, surfing australijscy kowboje, wielkie pożary, niezwykłe zwierzęta, jazda przez outback Wielka Rafa, las deszczowy • tropienie kazuarów, ogromne eukaliptusy, Zatoka Rekina, złodzieje samochodów, australijski busz, wizyta w kasynie, pająki, mięso z kangura, spotkania z wężami, praca na farmie, dzika Tasmania, road trainy, fajerwerki w Sydney, kangury na plaży, stacja NASA, niewyjaśnione zjawiska, Boże Narodzenie w Australii, Góra Kościuszki, zalane kopalnie, opowieści o duchach i mordercach,Czerwone Centrum i wiele innych.
Pani Magdalena i Pan Mariusz w bardzo ciekawy sposób opowiadali o podróży dookoła Australii. Ich wyprawa trwała 6 miesięcy, podczas których przebyli trasę liczącą ponad 34 tysiące kilometrów. Okazuje się, że Australia to kontynent, na którym występuje kilka stref klimatycznych, endemiczne gatunki zwierząt i niezamieszkałe ogromne przestrzenie na turystów, którzy chcą zwiedzić wnętrze kontynentu czekają niespodzianki – telefony komórkowe i radio tracą zasięg. Opowieściom podróżników towarzyszyła prezentacja wspaniałych zdjęć. Na koniec uczniowie zadawali pytania dotyczące rzadkich zwierząt, odwiedzanych miejsc i ciekawych przygód. Była to bardzo ciekawa i bogata lekcja o Australii.
Dla dorosłych czytelników z okazji Nocy Bibliotek odbyło się spotkanie z autorem książki wydanej na początku roku 2025 – „Jo Ci Przaja”
„Jo Ci przaja” to barwna opowieść o rodzinie autora, na tle złożonej i niejednoznacznej tożsamości Górnego Śląska. Przez niemal dwieście lat codzienne życie mych przodków splatało się z niezwykłymi przygodami— zarówno na Śląsku, jak i w odległych krainach. Od Kreuzburgerhütte i Laurahütte, przez Katowice, Rybnik i Radlin. Od Kaukazu, przez Westfalię i Francję, aż po Amerykę. Od śląskich hut i kopalń, przez dalekie emigracje, po wojny światowe i Tragedię Górnośląską.
„Jo Ci przaja” to także historia rodzinnych tajemnic. Czy naprawdę jesteśmy spokrewnieni z Franzem Schubertem? Co łączy dalekich krewnych Łukasza Schuberta z XIX wieku z serialem „Przystanek Alaska”? Autor zaprasza do lektury książki balansującej między sagą rodzinną a kroniką historyczną— z nutą przygody, dramatyzmu i odrobiną humoru.
Spotkanie autorskie z Łukaszem Schubertem
Autor przedstawił bardzo ciekawą prezentację ze zdjęciami i dokumentami związanymi z książką, opowiedział jak powstawała publikacja, skąd czerpał informacje oraz jak udało się docierać przez długi czas do faktów i informacji niezbędnych przy powstawaniu książki. Na koniec spotkania uczestnicy zadawali pytania, rozpoczęła się ciekawa dyskusja. Były również autografy dla czytelników, którzy mieli ochotę zakupić książkę od autora.
W familokach, na emigracji i podczas bitew rozgrywała się historia nie tylko wielkich polityków i generałów, ale też zwykłych ludzi – naszych przodków. Łukasz Schubert, debiutujący autor z Syryni (pochodzący z Radlina) postanowił te historie ocalić od zapomnienia. Tak powstała książka „Jo Ci przaja”, barwna opowieść o losach jego rodziny splecionych z burzliwymi dziejami Górnego Śląska.
Jest to książka, w której splatają się historie z XIX i XX wieku. Od hut i kopalń Śląska, przez emigrację do Westfalii, Francji i Stanów Zjednoczonych, aż po dramatyczne doświadczenia wojen i Tragedii Górnośląskiej. To nie tylko dzieje jednej rodziny, ale opowieść o całym regionie – o ludziach, którzy musieli odnajdywać się w zmieniającej się rzeczywistości i na nowo definiować, czym jest śląska tożsamość.
Schubert nie bazował wyłącznie na przekazach rodzinnych. Aż 70 procent informacji zawartych w książce odkrył sam, analizując stare dokumenty i kontaktując się z potomkami krewnych w Niemczech i Stanach Zjednoczonych. Zaskoczeń nie brakowało.
„Jo Ci przaja” nie jest suchą kroniką faktów. Schubert opisuje dzieje swoich przodków tak, by czytelnik mógł wejść w świat minionych epok. W książce pojawia się między innymi dramatyczny fragment o walkach w Rybniku na początku 1945 roku:
„Na początku 1945 roku w Rybniku i okolicach doszło do ciężkich walk. Kamienice ponownie stały się niemymi świadkami zbrojnych starć. Podobnie jak w czasie III powstania śląskiego, tak teraz na ulicach miasta rozgrywały się sceny dramatycznej obrony. W czasie powstania, w rejonie szpitala psychiatrycznego dochodziło do starć Polaków z Niemcami i Włochami. Teraz Niemcy stawiali opór Rosjanom – znów w tych samych szpitalnych murach. Pośród ruin biegali pacjenci szpitala – zdezorientowani, przerażeni i bezbronni. Stali się ruchomymi celami dla obu stron.
Walki miały miejsce również niedaleko domu babci Bronki. W jego pobliżu przebiegała linia kolejowa łącząca Rybnik z Wodzisławiem Śląskim. Po tej stronie bronili się Niemcy, po drugiej – niedaleko przy głównej szosie, za pagórkiem stali Rosjanie.
[…]
W tym miejscu kolejny raz w tej opowieści pojawia się Syrynia – mała wieś, którą Wilhelm II odwiedził w 1913 roku oraz gdzie urodził się Jan Kustos – przewodniczący Związku Obrony Górnoślązaków.
W 1945 roku, w Syrynii, tuż za płotem mojego domu, w sąsiednim domu stacjonował marszałek Iwan Koniew – głównodowodzący I Frontu Ukraińskiego. Później pierwszy dowódca wojsk Układu Warszawskiego.
Najpierw dom przeszukali czerwonoarmiści. Pech chciał, że odkryli… flagę ze swastyką. To mógł być wystarczający powód do rozstrzelania domowników. Na szczęście udało się przekonać żołnierzy do rzeczywistego przeznaczenia flagi – czasy były ciężkie, wszystkiego brakowało, a materiał z flagi nadawał się do łatania znoszonych ubrań.
Po przeszukaniu, w domu zamieszkali oficerowie oraz Koniew wraz z młodą kochanką. Rosjanie okazali się dość wyrozumiali – domownicy mogli w tym czasie mieszkać w piwnicy.
Po kilku dniach front ruszył dalej. Dom na szczęście nie został splądrowany, nikomu nic się nie stało. Koniew ukradł z domu jedynie pierzynę i dwa obrazy.
Historia tych dwóch domów – mojej babci i rodziny mojej żony w Syryni, to opowieść, które zakończyły się szczęśliwie – domownicy ocaleli. Nie wszyscy Górnoślązacy mieli tyle szczęścia.
Ł. Schubert, Jo Ci przaja, Ridero, 2024, s. 112–113.
To właśnie takie opisy sprawiają, że historia staje się żywa, a czytelnik ma poczucie, że poznaje nie tylko daty i fakty, ale prawdziwe ludzkie losy.
Dla autora „Jo Ci przaja” to także próba odpowiedzi na pytanie, czym jest śląskość.