Ułatwienia dostępu

Dyskusyjny Klub Książki

Spotkanie autorskie z Łukaszem Schubertem

W ramach Nocy Bibliotek 2025 odbyło się spotkanie autorskie dla dorosłych czytelników.

Jo Ci przaja” to barwna opowieść o rodzinie autora, na tle złożonej i niejednoznacznej tożsamości Górnego Śląska. Przez niemal dwieście lat codzienne życie mych przodków splatało się z niezwykłymi przygodami— zarówno na Śląsku, jak i w odległych krainach. Od Kreuzburgerhütte i Laurahütte, przez Katowice, Rybnik i Radlin. Od Kaukazu, przez Westfalię i Francję, aż po Amerykę. Od śląskich hut i kopalń, przez dalekie emigracje, po wojny światowe i Tragedię Górnośląską.

Jo Ci przaja” to także historia rodzinnych tajemnic. Czy naprawdę jesteśmy spokrewnieni z Franzem Schubertem? Co łączy dalekich krewnych Łukasza Schuberta z XIX wieku z serialem „Przystanek Alaska”? Autor zaprasza do lektury książki balansującej między sagą rodzinną a kroniką historyczną— z nutą przygody, dramatyzmu i odrobiną humoru.

Autor Lukasz Schubert ; Książka „Jo Ci przaja”

Autor przedstawił bardzo ciekawą prezentację ze zdjęciami i dokumentami związanymi z książką, opowiedział jak powstawała publikacja, skąd czerpał informacje oraz jak udało się docierać przez długi czas do faktów i informacji niezbędnych przy powstawaniu książki. Na koniec spotkania uczestnicy zadawali pytania, rozpoczęła się ciekawa dyskusja. Były również autografy dla czytelników, którzy mieli ochotę zakupić książkę od autora.

W familokach, na emigracji i podczas bitew rozgrywała się historia nie tylko wielkich polityków i generałów, ale też zwykłych ludzi – naszych przodków. Łukasz Schubert, debiutujący autor z Syryni (pochodzący z Radlina) postanowił te historie ocalić od zapomnienia. Tak powstała książka „Jo Ci przaja”, barwna opowieść o losach jego rodziny splecionych z burzliwymi dziejami Górnego Śląska.

Jest to książka, w której splatają się historie z XIX i XX wieku. Od hut i kopalń Śląska, przez emigrację do Westfalii, Francji i Stanów Zjednoczonych, aż po dramatyczne doświadczenia wojen i Tragedii Górnośląskiej. To nie tylko dzieje jednej rodziny, ale opowieść o całym regionie – o ludziach, którzy musieli odnajdywać się w zmieniającej się rzeczywistości i na nowo definiować, czym jest śląska tożsamość.

Schubert nie bazował wyłącznie na przekazach rodzinnych. Aż 70 procent informacji zawartych w książce odkrył sam, analizując stare dokumenty i kontaktując się z potomkami krewnych w Niemczech i Stanach Zjednoczonych. Zaskoczeń nie brakowało.

„Jo Ci przaja” nie jest suchą kroniką faktów. Schubert opisuje dzieje swoich przodków tak, by czytelnik mógł wejść w świat minionych epok. W książce pojawia się między innymi dramatyczny fragment o walkach w Rybniku na początku 1945 roku:

Na początku 1945 roku w Rybniku i okolicach doszło do ciężkich walk. Kamienice ponownie stały się niemymi świadkami zbrojnych starć. Podobnie jak w czasie III powstania śląskiego, tak teraz na ulicach miasta rozgrywały się sceny dramatycznej obrony. W czasie powstania, w rejonie szpitala psychiatrycznego dochodziło do starć Polaków z Niemcami i Włochami. Teraz Niemcy stawiali opór Rosjanom – znów w tych samych szpitalnych murach. Pośród ruin biegali pacjenci szpitala – zdezorientowani, przerażeni i bezbronni. Stali się ruchomymi celami dla obu stron.

Walki miały miejsce również niedaleko domu babci Bronki. W jego pobliżu przebiegała linia kolejowa łącząca Rybnik z Wodzisławiem Śląskim. Po tej stronie bronili się Niemcy, po drugiej – niedaleko przy głównej szosie, za pagórkiem stali Rosjanie.
[…]
W tym miejscu kolejny raz w tej opowieści pojawia się Syrynia – mała wieś, którą Wilhelm II odwiedził w 1913 roku oraz gdzie urodził się Jan Kustos – przewodniczący Związku Obrony Górnoślązaków.

W 1945 roku, w Syrynii, tuż za płotem mojego domu, w sąsiednim domu stacjonował marszałek Iwan Koniew – głównodowodzący I Frontu Ukraińskiego. Później pierwszy dowódca wojsk Układu Warszawskiego.

Najpierw dom przeszukali czerwonoarmiści. Pech chciał, że odkryli… flagę ze swastyką. To mógł być wystarczający powód do rozstrzelania domowników. Na szczęście udało się przekonać żołnierzy do rzeczywistego przeznaczenia flagi – czasy były ciężkie, wszystkiego brakowało, a materiał z flagi nadawał się do łatania znoszonych ubrań.

Po przeszukaniu, w domu zamieszkali oficerowie oraz Koniew wraz z młodą kochanką. Rosjanie okazali się dość wyrozumiali – domownicy mogli w tym czasie mieszkać w piwnicy.

Po kilku dniach front ruszył dalej. Dom na szczęście nie został splądrowany, nikomu nic się nie stało. Koniew ukradł z domu jedynie pierzynę i dwa obrazy.

Historia tych dwóch domów – mojej babci i rodziny mojej żony w Syryni, to opowieść, które zakończyły się szczęśliwie – domownicy ocaleli. Nie wszyscy Górnoślązacy mieli tyle szczęścia.

Ł. Schubert, Jo Ci przaja, Ridero, 2024, s. 112–113.

To właśnie takie opisy sprawiają, że historia staje się żywa, a czytelnik ma poczucie, że poznaje nie tylko daty i fakty, ale prawdziwe ludzkie losy.

Dla autora „Jo Ci przaja” to także próba odpowiedzi na pytanie, czym jest śląskość.